Bezpłatna wycena 579 990 495

Niemcy, USA a Polska – Wsparcie Zielonych Technologii [Analiza]

Przejście na zasilanie z odnawialnych źródeł energii to proces obliczony na dekady. Sama Unia Europejska planuje osiągnąć średni udział zużycia „zielonej” energii rzędu 32% dopiero w 2030 roku. Chcąc nie tyle przyspieszyć, co urealnić zakładane tempo zmian, na szczeblach centralnych wielu państw przyjmowane są kolejne rozwiązania prawne, mające na celu zachęcić do inwestowania w tę gałąź przemysłu.

Kraj, któremu uda się w pełni uniezależnić produkcję energii od wydobycia surowców naturalnych, jak węgiel czy gaz, nie tylko będzie bardziej konkurencyjny i innowacyjny, ale stanie się także zdrowszym, a przez to bardziej przyjaznym miejscem życia dla swoich mieszkańców. Warto zatem ocenić tempo zmian i reżim z jakim są one wprowadzane – nie tylko w Polsce, ale i pozostałych, nieco lepiej rozwiniętych państwach.

Polski pościg za Zachodem i nadrabianie zaległości

Flagowym projektem polskiego rządu, który to projekt miałby pomóc osiągnąć i utrzymać udział krajowej konsumpcji energii z OZE na poziomie 15% najdalej do 2020 roku, jest „Energia Plus”. Program ma za zadanie likwidować bariery prawne, które ograniczają rozwój energetyki prosumenckiej.

Skrócenie terminów oczekiwania na przyłączenie do sieci i ułatwienia w rejestracji – obowiązujące dziś wyłącznie osoby fizyczne – zostaną rozszerzone m.in. na przedsiębiorców. Zmienią się wewnętrzne regulaminy spółek energetycznych, a sektor bankowy wprowadzi do oferty preferencyjne narzędzia kredytowe na sfinansowanie zakupu i montażu paneli.

W ramach niedawno przyjętego programu „Mój prąd”, można będzie otrzymać dofinansowanie do inwestycji w fotowoltaikę rzędu nawet 5 tys. zł, a pozostałą kwotę poniesionych kosztów – odliczyć od podatku w ramach tzw. ulgi termomodernizacyjnej, niezależnie czy rozliczamy się z fiskusem na zasadzie progów podatkowych, stawki liniowej czy ryczałtu. Z kolei płatnicy podatku rolnego zapłacą tę należność pomniejszoną o kwotę 25% poniesionych przez siebie kosztów inwestycji w OZE.

Kompanie energetyczne kontrolowane przez skarb państwa także czynią wysiłki ku upowszechnieniu „zielonej” energii i rozwojowi odpowiedniej infrastruktury w Polsce. PGE wraz ze spółką Azoty wybudują największą w kraju farmę fotowoltaiczną o mocy 5 megawatów w gminie Osiek w Świętokrzyskiem. Tauron planuje zaś do 2025 r zainwestować 5-6 mld zł w farmy wiatrowe i fotowoltaiczne.

Pomimo czynionych wysiłków legislacyjnych oraz wbrew światowym trendom, polska gospodarka i tak jeszcze przez długi czas nie będzie całkowicie „eko”. W projekcie strategii energetycznej do roku 2040 r. polskie władze wciąż zakładają wiodącą rolę węgla, jako fundamentu polskiej gospodarki. W styczniu tego roku rząd przyznał, że zobowiązanie dotyczące 15% udziału „zielonej” energii do 2020 roku może nie zostać dotrzymane, a realnym do spełnienia progiem jest 13.8%.

Tymczasem Komisja Europejska naciska na szybsze tempo zmian. Wyraża się to choćby w niedawnym zaleceniu, aby Polska założyła osiągnięcie 25% udziału konsumpcji energii z OZE do 2030 roku. 

cele-OZE-EU28-2020Źródło: https://www.green-projects.pl

Niemiecka potęga buduje się na naszych oczach

W Polsce w 2018 roku, udział energii z OZE w całej puli zużywanej energii wynosił 12,7% i oznaczał spadek w ujęciu rok do roku. W poszukiwaniu dobrych wzorców trzeba nam skierować wzrok na największego z naszych sąsiadów. Sytuacja po zachodniej stronie Odry jest bowiem niezwykle dynamiczna. Tam, rok 2018 zamknięto wynikiem 16,6%, który oznaczał przyrost konsumpcji „zielonej” energii o 1.1% względem poprzedniego roku.

Gdyby zaniedbać różnice w skali gospodarek obu państw, suche dane liczbowe wydają się zbliżone. Inaczej ma się jednak sytuacja, gdy spojrzeć na proporcje poszczególnych źródeł w polskim i niemieckim miksie wytwarzania energii elektrycznej. Dopiero tam znajdziemy informację, jak szybko naprawdę rozwija się energetyka oparta na OZE.

W 2017 r. źródła na węgiel dały 78.4% całej wyprodukowanej w Polsce energii elektrycznej. W Niemczech, w tym samym roku udział „zielonej” energii w miksie energetycznym wyniósł 38.2%. W całym 2018 roku było to już średnio 40,4%, a w marcu 2019 roku aż 54,5% wyprodukowanej przez Niemców energii pochodziło z OZE, z czego 7,3% – z samej energetyki słonecznej. Rekordowy tydzień pod tym względem przyniósł wskaźnik aż 65% energii produkowanej z odnawialnych źródeł. Zakłada się, że do roku 2030 ma on być codzienną normą niemieckiej energetyki.

Energetykę ze źródeł odnawialnych reguluje w Niemczech znowelizowany w 2017 roku akt prawny Erneuerbare-Energien-Gesetz (EEG), czyli Ustawa o Energiach Odnawialnych. Zapisano w niej dwa główne mechanizmy wsparcia – dla dużych, komercyjnych producentów „zielonej” energii oraz tych, którzy pozyskują ją na swoje, niewielkie potrzeby.

Rząd niemiecki planuje w latach 2019-2020 wspierać duże inwestycje w odnawialne źródła energii na zasadzie przetargów, poprzez tzw. system aukcyjny. Tym samym, potencjał energetyczny kraju ma rosnąć o 6 GW w każdym roku. Zaś po przeprowadzeniu w roku 2021 kolejnej serii aukcji, pomoc publiczną otrzymają inwestorzy planujący budować w Niemczech elektrownie wiatrowe i fotowoltaiczne o mocy po 4 GW.

Objęci systemem aukcyjnym, najbardziej konkurencyjni producenci zobowiązują się sprzedawać energię po stałej, wynegocjowanej w aukcji cenie. W zamian otrzymują długoterminowe finansowanie dla swojej inwestycji. W 2018 roku osiągano tym sposobem ceny za energię rzędu 0,05-0,06 EUR/kWh. 

Właścicieli mniejszych, dachowych instalacji fotowoltaicznych o mocy 40-750 kW obowiązuje tzw. system taryf gwarantowanych (feed-in tariffs, FiT). Ich wysokość nie jest jednak negocjowana w toku aukcji, ale ustalana odgórnie i okresowo korygowana w oparciu o tempo rozwoju rynku fotowoltaicznego w kraju. Jeśli potencjał nowych instalacji za ostatnie 12 miesięcy jest niższy niż zakładano, taryfy pozostają bez zmian.

Jeśli okaże się wyższy – wprowadzana jest nowa, niższa stawka taryf, która obowiązuje nowo zarejestrowane inwestycje przez okres nawet 15 kolejnych lat ich działania. Aktualnie obowiązujące stawki zawierają się w przedziale 0,1123 euro/kWh – 0,0766 euro/kWh, zależnie od wielkości instalacji. Dzięki takiemu rozwiązaniu, energetyka prosumencka nie jest skazana na konkurowanie z podmiotami o znacznie większej skali działalności.

Gwarantowana przez państwo, atrakcyjna cena za odbiór energii zachęca do zakładania paneli fotowoltaicznych, które stają się dodatkowym źródłem zysku dla ich właściciela. 

Ameryka paliwem kopalnym stoi

Co ciekawe, przodująca w innowacjach Ameryka może pochwalić się niższym od polskiego wskaźnikiem konsumpcji „zielonej” energii. W 2018 roku udział energii z odnawialnych źródeł wynosił tam zaledwie 11%. Z takim wynikiem, Stany Zjednoczone lokowałyby się w ogonie rywalizacji z krajami Unii, gdzieś między Cyprem a Słowacją.

Gdy spojrzeć na rozkład źródeł energii w amerykańskim miksie produkcyjnym, zobaczymy że OZE stanowią tam 17,1%. Większy udział przypada energii jądrowej – 19.3% oraz paliwom kopalnym – 63.5%. Takie wyniki nie mogą jednak dziwić, biorąc pod uwagę jak zasobnym w surowce energetyczne państwem jest nasz największy sojusznik zza Atlantyku.

Republikańscy konserwatyści są z reguły niechętni wszelkim rewolucjom. Nie inaczej ma się sprawa z popularyzacją „zielonej” energii – zwłaszcza w państwie, które ma tak bogatą historię motoryzacji i dostęp do taniej jak barszcz ropy naftowej z Alaski. Choć naukowcy z National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) i University of Colorado twierdzą, że eko-energią można by zasilić niemal 100% terytorium USA już w roku 2030, to jednak próżno spodziewać się rychłej rezygnacji z eksploatacji paliw kopalnych.

Administracja Donalda Trumpa wypowiedziała porozumienie paryskie, którego celem było ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i walka ze zmianami klimatycznymi. Znacznie uszczuplono też budżet dedykowany OZE i nałażono cła na import paneli solarnych z Chin. 

Choć nie ma jednej, flagowej inicjatywy legislacyjnej, która miałaby za cel regulować rozwój OZE w USA, to jednak w amerykańskiej polityce energetycznej – czy to na szczeblu federalnym, czy stanowym – widać liczne inicjatywy nastawione na wsparcie „zielonych” technologii. Ważną rolę odgrywają inwestycje w postęp naukowy. Od momentu powołania do życia w 1978 roku aż do roku 2018, Departament Energii zainwestował w prace nad odnawialnymi źródłami energii aż 18% środków dedykowanych na badania i rozwój. 

W prawie amerykańskim funkcjonują również rozmaite ulgi podatkowe dla inwestujących w OZE. W samym 2016 roku, państwo przeznaczyło na ten cel sumę 5,316 mld. Ulgi liczone są od wartości inwestycji oraz ilości produkowanej energii, a na poziomie stanowym – umożliwiają zmniejszenie kwoty podatku od nieruchomości.

Pod koniec 2015 roku, Kongres wydłużył o kolejnych 5 lat okres obowiązywania ustawy, która pozwala odliczyć część  kosztów instalacji fotowoltaicznej od należnej kwoty podatku federalnego. Tzw. federal solar tax credit ma teraz moc prawną do 2021 roku. Nie przewiduje górnego limitu kosztów i kierowany jest zarówno do użytkowników prywatnych, jak i przedsiębiorstw. Jeszcze w 2019 roku można odzyskać tą drogą aż 30% inwestycji. W 2020 roku będzie to 26%, w 2021 roku – 22%.

Ustawa pierwotnie weszła w życie w 2005 roku i ma za sobą bogatą historię przedłużeń, więc niewykluczone że władze USA przed jej wygaśnięciem znów zdecydują  zachować ten przywilej podatkowy.

usa-energia-odnawialna

Na stronie Database of State Incentives for Renewables & Efficiency (DSIRE) znajdziemy blisko 40 rządowych programów nastawionych na finansowanie inwestycji w „zieloną” energię na zasadzie grantu, pożyczki lub redukcji obciążeń podatkowych, zarówno dla osób fizycznych jak i korporacji.

Dodatkowo, każdy z pojedynczych stanów oferuje od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu form finansowego wsparcia, by zachęcić do wyboru energii z OZE. Przykładowo, program GoSolarSF Incentive realizowany przez władze miasta San Francisco pozwala otrzymać dofinansowanie do paneli słonecznych nawet w kwocie 2 200 USD. Dostępny w Ameryce wachlarz projektów dotyczy rozmaitych źródeł pozyskiwania zielonej technologii – fotowoltaiki, ale także biomasy, biogazu czy źródeł termalnych.

Podsumowanie

Poziom przygotowania Polski do przejścia na „zieloną” energię pozornie wydaje się być podobny do innych dużych, rozwiniętych gospodarek. Niestety, po głębszej analizie widać jak trudno będzie w najbliższych latach poprawić pozycję naszego kraju w klasyfikacji państw najbardziej przyjaznych środowisku.

Nasi Zachodni sąsiedzi inwestują ogromne środki na rozwój odnawialnych źródeł energii, które już dziś bywają głównym motorem produkcji prądu. Ameryka, choć daleka od pozycji lidera w tej kwestii, ma silną alternatywę w postaci energetyki jądrowej.

Nam pozostają zaś kończące się zasoby węgla wydobywanego z coraz mniej rentownych kopalni. Dlatego tak ważnym jest, aby Polska podążała śladem państw Europy Północnej i czerpała możliwie najwięcej korzyści z nowoczesnej technologii fotowoltaicznej.


Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o instalacjach fotowoltaicznych, zamówić bezpłatną analizę opłacalności inwestycji, zadzwoń do nas 579 990 495 lub zostaw kontakt oddzwonimy i doradzimy.

Jak oceniasz nasz artykuł?

Kliknij gwiazdkę aby ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba ocen: 1

Na razie brak głosów. Bądź pierwszy!